Sa rozne sprawy
Siedzimy od wczoraj w Taszkencie. Buchara i Samarkanda ladne, piekne meczety, smaczne szaszlyki. Schody zaczely sie tu, kiedy okazalo sie, ze nie mozemy wybrac pieniedzy z zadnego "punktu wymiany" w hotelach -- tzn. miejscach, w ktorych z karty wyplacaja dolary za prowizja. Z bankomatow mozna w Uzbekistanie wyplacac co prawda lokalna walute, ale najwyzszy nominal to 1000 somow, czyli niecaly $1. Najwyzsza kwota, jaka mozna pobrac z bankomatu jednorazowo to 20000 somow. Powolujac sie na Ole z Aszgabatu, poprosilismy pana w ambasadzie RP w Taszkencie o pomoc, on ma nam wreczyc dolary, a my zrobimy mu przelew. Jak to Mariusz zauwazyl, gdyby tabuny turystow przewalaly sie przez Uzbekistan, taka pomoc bylaby dla nas pewnie niedostepna, ale dzieki izolacji Uzbekistanu, backpacker jest tu wciaz rzadki, a konsul pewnie sie nudzi.
Spimy u Zokira, z HC. Podloga sie troche rusza, ale chlopak jest bystry i jest native-speakerem czterech jezykow: w domu rozmawia z rodzicami po kazachsku, z rodzenstwem w lokalnym dialekcie, dosc odmiennym od uzbeckiego, w szkole po rosyjsku, a w innych sytuacjach po uzbecku. I jest anglista.
Wracamy caly czas w rozmowach do tego Turkmenistanu. Wczoraj Zokir opowiedzial nam przy szaszlykach o tym, jak wprowadzono wizy turystyczne dla uzbekow w Turkmenistanie: Ponoc Islam Karimov, prezydent Uzbekistanu, raz sie przejezyczyl i powiedzial Supermurat na Saparmurata Nijazowa, i Turkmenbasza sie wkurzyl. Dowiedzielismy sie tez, ze Turkmenbasza zlikwidowal prawie wszystkie szpitale i biblioteki, twierdzac, ze Turkmeni nie choruja i wszystko juz wiedza. Choc nie wolno palic papierosow na ulicy, w miejscach publicznych ani w samochodach, prezydent oficjalnie zezwolil posiadanie opium w ilosciach <5g, poniewaz, jak to sam stwierdzil w oredziu do narodu, "Co to za Turkmen co nie pali opium?" Dla rownowagi, zapytalismy Zokira, czy jest szansa na zmiany prezydenta uzbeckiego w grudniowych wyborach. On potwierdzil, ze tak. Nowym prezydentem ma zostac corka aktualnie urzedujacego Islama Karimova.
Jutro jedziemy w ciemno do Kazachstanu. Dwa rozne zrodla podaja sprzeczne daty odjazdu pociagu do Doniecka, wiec liczymy tu na Allacha i korupcje wsrod prowadnikow.
no wlasnie tu jest ten
no wlasnie tu jest ten wyschniety aral -- mielismy jechac, ale zrezygnowalismy, bo a) statkow porzuconych na stepie jest coraz mniej, zabieraja na zlom, a b) mamy klopoty z dostaniem biletu na pociag do doniecka, musimy to osobiscie zalatwic przez kierownika pociagu ...
No mnie tez szkoda, ze nie
No mnie tez szkoda, ze nie bedzie opowiesci o Morzu Aralskim i zdjec znad... Zwlaszcza, ze i statkow z kazdym dniem ubywa :(

Zobacz w Google Earth


a w WWS pracowała ze mna
a w WWS pracowała ze mna jedna Kazaszka, anglistka tez, maz Amerykanin. opowiadala mi jak nie znosi latac do domu, bo zawsze ja celnicy w Moskwie okradaja i nigdy nie wie czy przepuszcza ja z powrotem.
ej a to tam jest gdzies to wyschniete jezioro/minimorze, gdzie z pustyni stercza wyschniete wraki okretow?
chcialabym to ujrzec na wlasne oczy niebieskie