Buna protiv dahija, cz. 2
W Sziraz zasnelismy. Najpierw na lawce na dworcu, kiedy przyjechalismy przed switem, potem niechcacy u Ali'ego na pare godzin. Duzo ludzi tez spi w parkach, ale jak sie okazuje, jest to tu zupelnie normalne -- bedac w obcym miescie, w podrozy, mozesz najzwyczajniej rozbic namiot w srodku parku, rozlozyc perska karimate (czyli dywan) i zrobic sobie calonocny piknik. Widzielismy cale rodziny, wcale nie biedne, w namiotach przy samej trasie biegnacej przez przelecz pod brama miasta.
Ali'ego poznalem w metrze w Teheranie, kiedy jechalem na spotkanie z Mariuszem na plac Chomeiniego. Obiecal, ze nas przenocuje w swoim miescie rodzinnym, wiec ta'arof nie ta'arof, postanowilismy skorzystac. Wczoraj rano, ojciec Ali'ego zabral nas swoim jeepem do Persepolis. O Persepolis nie ma co sie rozpisywac, chodzi o benzyne. Przypuszczam, opierajac sie przypuszczeniach Mariusza, ze ten czolg pali 15L/100km, a od dwoch miesiecy paliwo jest w Iranie racjonowanie (na "kartki", tylko ze elektroniczne, nie takie, jak za PRL). Na jeden samochod przypada 100L benzyny miesiecznie, a ojciec Ali'ego kupuje na czarnym rynku po piecokrotnej cenie. Choc to i tak ulamek tego, co cena paliwa w Polsce czy Turcji, musialo go to szarpnac po kieszeni. Delikatnie zasugerowalem Ali'emu, ze to pewnie duzy klopot byl dla ojca nas zawiesc te paredziesiat kilometrow, ale dowiedzialem sie tylko, ze "byc moze". Damn ta'arof.
Ali ma jednego brata i trzy siostry. Wszystkie studiuja albo beda studiowac elektronike. Ali skonczyl matematyke, a jego mlody brat zostanie perskim Sorosem. Chlopak w wieku 13 lat swoje pierwsze $1000 zarobil na spekulacji kartami SIM -- stanal w kolejce i kupil numer telefonu, a po dwoch miesiacach odsprzedal go za tysiac chomeinich. Za zarobione pieniadze kupil 200-metrowa dzialke pod Szirazem. Zapytany o to, co trzeba robic, by odniesc taki sukces finansowy jak on, odpowiedzial, jame!, oszczedzac. Siostry mimo zboczenia matematycznego sa uzdolnione muzycznie -- wczoraj Mariam zagrala nam na setarze, a ta siostra, ktora ma imie trudniejsze do zapamietania, spiewala.
Przedwczoraj zalapalismy sie na koncert muzyki tradycyjnej w hali Hafeza, bylismy jedynymi horedzi na sali -- nie bylo ani jednego turysty. Byly moze dwie albo trzy kobiety w czadorach, zupelnie inny Iran. Po koncercie odprawilismy tate, Mariam i siostre z dwuczlonowym imieniem do domu i poszlismy na kebaba (oczywiscie, w Iranie znaczy to cos zupelnie innego.) Ali zaprowadzil nas do lokalu, w ktorym chleb, a raczej nalesniki, robia na miejscu, a kebaba, czyli osobno baranine, pomidory, cebule, jakies liscie i chleb, dostalismy do worka z plastikowym obrusem, i rozlozylismy sie w parku pod fontanna. Gdybym mogl przeniesc jedna rzecz z Iranu do Polski, to wlasnie to -- mozliwosc rozlozenia sie o polnocy w parku nie zas*anym psimi odchodami a obleganym przez rodziny z dziecmi a nie przez pijakow i narkomanow wloczacymi twarzami po ziemi. Jesli szariat ma swoje dobre strony, to do nich mozna zaliczyc brak alkoholikow na ulicy i to, ze wiekszosc Iranczykow nawet nie wie, jak wygladaja psie odchody.
Jesli ktos bedzie w Szirazie i skusi sie na odwiedziny nad grobem Hafez, zdradze pewna tajemnice: jak wszystko w Iranie, nalezy to robic noca. Dzis w nocy autobus do Bandar Abbas.
Location(s)
Jesli chodzi o rozkladanie
tak sobie czytam Twoje i Mariusza relacje z podrozy i nie moge sie doczekac zdjec.. szkoda, ze z taka latwoscia mozna przewozic tylko obrazy.. domyslam sie, ze inne "doznania zmyslowe" musza byc rownie niesamowite..
pozdrawiam z nad pracy magisterskiej..
PS. wiem, ze macie ograniczone mozliwosci planowania, ale kiedy orientacyjnie mozna sie Was spodziewac w Lachestanie?
Kubo! Zadzroszcze zapalu!
Kubo! Zadzroszcze zapalu! Dzis wlasnie w autobusie o mgr rozmawialismy z Mariuszem. Jesli chodzi o planowanie, to dzieki Bogu Mariusz zostal obdarzony szostym zmyslem zwanym faszo-pragmatyzm :-) , w wyniku czego, jesli Allah pozwoli, bedziemy 1 wrzesnia rano we Lwowie, czyli wieczorem w Warszawie.
pozdr!
art

Zobacz w Google Earth


dywany, powiadasz... i
dywany, powiadasz... i namioty miastowe. to brzmi tak persko :) no i popatrz ze szariat wyeliminuje psie kupy, kto by pomyslala :)